Aktualności, Uchwały Rady Krajowej

Energetyka wiatrowa naszą przyszłością. Stanowisko ws. ustawy antywiatrakowej

Partia Zieloni stanowczo protestuje wobec planów przyjęcia ustawy, która zniszczy jakiekolwiek szanse na rozwój energetyki wiatrowej w Polsce.

Od początku istnienia naszej partii opowiadamy się za dywersyfikacją źródeł energii oraz popieramy rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych. Zapowiadana ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych zmierza jednak do zniszczenia osiągnięć ostatnich lat. Zamiast usprawniania funkcjonowania energetyki wiatrowej, pomagania w jej rozwoju, tworzenia przepisów, które wspomogą prosumentów, otrzymamy szereg regulacji, które uniemożliwią dalsze istnienie i budowę wiatraków w Polsce. Podczas gdy reszta świata coraz mocniej inwestuje w rozwój energetyki ze źródeł odnawialnych, dążąc nawet do wytwarzania 100% energii z takich źródeł, rząd PiS je bez zastanowienia porzuca.

99% kraju wyłączone z inwestowania w energię wiatrową. Projekt ustawy oznacza paraliż energetyki odnawialnej w Polsce

Mimo że w ostatnich latach energetyka wiatrowa w Polsce zaczęła się rozwijać w przyspieszonym tempie (4,5 GW zainstalowanej mocy wiatraków w 2015 r. w porównaniu z 1 GW w 2010 r.), w najbliższych dniach może zostać wprowadzona ustawa, która zniweczy wiele lat starań o rozwój tej gałęzi przemysłu energetycznego. Obecny rząd planuje wprowadzić przepisy, które zabronią stawiania wiatraków w odległości mniejszej niż 10-krotność wysokości turbin od istniejących zabudowań i obszarów chronionych (w praktyce ok. 1-3 km w zależności od wielkości turbiny), 1,5 km od granicy gminy oraz od 5 do 15 km od lotnisk. Tak absurdalnie skonstruowane prawo będzie w praktyce oznaczało całkowity upadek energetyki wiatrowej w Polsce, gdyż w realiach polskich nie będzie właściwie w ogóle przestrzeni, w której można by te wiatraki stawiać. Według obliczeń Instytutu Ochrony Środowiska powyższe przepisy wyłączą 99,9% ziem w Polsce, biorąc pod uwagę gęstość zabudowań w naszym kraju. Jak czytamy w uzasadnieniu Sądu Najwyższego, każdy projekt z zakresu energetyki wiatrowej powinno się traktować indywidualnie, przy wymogu zapewnienia spełniania określonych parametrów, związanych z bezpieczeństwem oraz natężeniem czynników szkodliwych i uciążliwych dla mieszkańców. Nie ma zaś potrzeby wprowadzania aż tak sztywnego kryterium minimalnej odległości, jak zaproponowano w ustawie.
 
Obecnie w Polsce energetyka wiatrowa wytwarza 6,2% krajowej energii elektrycznej (dane za rok 2015), co przy ubiegłorocznym skokowym rozwoju tej branży mogłoby oznaczać osiągnięcie nawet 15% udziału w tym rynku w przeciągu 10 lat. Ustawa jednak może oznaczać rozbiórkę części istniejących instalacji, co spowoduje zmniejszenie ilości wytwarzanej energii wiatrowej w Polsce. Sektor energii wiatrowej tworzy dziś w naszym kraju tysiące miejsc pracy, a mógłby tworzyć ich o wiele więcej przy bardziej korzystnych regulacjach. Projekt PiS doprowadzi nie tylko do zniszczenia farm wiatrowych, lecz także pozbawi pracy ludzi, którzy znajdują zatrudnienie przy produkcji, instalacji i serwisowaniu instalacji energetyki wiatrowej.
 
Dodatkowo nowa ustawa nie przeszła przez proces konsultacji społecznych, złożono ją w trybie pilnym, z pominięciem ścieżki rządowej oraz bez oceny skutków prawnych i gospodarczych. Wprowadzono jedynie 14-dniowe vacatio legis, co oznacza, że przepisy mogą wejść w życie wkrótce, wprowadzając chaos i uderzając bezpośrednio w posiadaczy istniejących oraz budowanych wiatraków. Według Sądu Najwyższego rozwiązania zawarte w ustawie budzą daleko idące zastrzeżenia z punktu widzenia zasad zaufania do państwa i ochrony interesów w toku. Proponowana ustawa uniemożliwi realizację unijnego obowiązku, wynikającego z dyrektywy 28/WE z 2009 r. o promocji energii z odnawialnych źródeł energii, i rządowego planu rozwoju energetyki odnawialnej do poziomu 15% do 2020 r., co oznacza, że obecny rząd może nas narazić na kary unijne. Ustawa prawdopodobnie spowoduje również straty gospodarcze w Polsce, szczególnie w budżetach samorządów (z racji pobieranego podatku gruntowego) oraz wymusi na Polsce import energii z Niemiec. Stanowczo się temu przeciwstawiamy i popieramy wszelkie protesty społeczne, które wyrażają niezadowolenie z powstającej ustawy.
 
Wśród dodatkowych przepisów zawartych w projektowanej ustawie wiele jest takich, które budzą sprzeciw i spowodują negatywne skutki dla wszelkich osób i firm zaangażowanych w energetykę wiatrową, ale również dla normalnych obywateli i obywatelek Polski. Nowa ustawa ustala, że nie można będzie stawiać nowych budynków w okolicy istniejącego wiatraka, co doprowadzi do obniżenia wartości okolicznych nieruchomości oraz uniemożliwi rozwój mieszkalnictwa i inwestycji budowlanych na dużym obszarze Polski. Farmy wiatrowe mają być obciążone dodatkowymi podatkami, co zwiększy koszty ich budowy i utrzymania. Wprowadzi się również system odnawiania pozwoleń co dwa lata, co spowoduje znaczące zwiększenie kosztów prowadzenia takich instalacji i sprawi, że będą one nieopłacalne. Podatki i opłata za UDT spowodują, że wiele inwestycji stanie się nieopłacalne do operowania. Taka sytuacja prawdopodobnie będzie też oznaczać, że Polska będzie pozywana przed sądami zarówno przez średnich inwestorów jak i międzynarodowe firmy, które już zainwestowały w Polsce. Część specjalistów od energetyki wiatrowej uważa, że wyżej opisane przepisy doprowadzą do rozbiórki już istniejących wiatraków w przeciągu najbliższych lat.
 
Stanowczo podkreślamy, że proponowana ustawa nie rozwiązuje żadnego z realnych problemów związanych z rozwojem energetyki wiatrowej w Polsce, wskazywanych m.in. w raporcie NIK z lipca 2014 roku. Problemy te, związane z niedostatecznym uwzględnianiem głosu i interesów lokalnych społeczności, zasługują na poważne potraktowanie. Odpowiedzią powinny być lepsze regulacje, a nie zarzynanie branży. Uważamy, że budowa wiatraków w Polsce powinna odbywać się na podstawie jasnych przepisów i regulacji gwarantujących ochronę środowiska, zabezpieczenie ludzi przed hałasem i wibracjami oraz zapewniających bezpieczeństwo i wysoką jakość stawianych turbin. Nie widzimy jednak żadnych realnych powodów, żeby wprowadzać absurdalne obostrzenia odnośnie do miejsc, gdzie można je budować. Obostrzenia takie nie obowiązują w żadnym innym kraju w Europie. Proponowane zmiany tworzą nieprzyjazne dla zielonego biznesu otoczenie regulacyjne, a nowe, pozbawione racjonalnego uzasadnienia obciążenia podatkowe będą oznaczać, że wiele rentownych dziś inwestycji stanie się nieopłacalnych. Uważamy, że państwo powinno zachęcać przedsiębiorstwa do inwestycji, zapewniając klarowne i przewidywalne reguły gry – czyli dokładnie odwrotnie, niż robi PiS. Dodatkowe obciążania finansowe oraz inne zmiany wynikające z nowej ustawy prosumenckiej będą oznaczać, że energetyka wiatrowa upadnie całkowicie. Nie zgadzamy się na to
Rada Krajowa Partii Zieloni
9 kwietnia 2016 r.